W armii USA szykują się zmiany względem komunikacji w mediach społecznościowych – konta mają być skonsolidowane, niszowe profile mają być skasowane, a wszystkie ważniejsze informacje mają lądować na tych „nadrzędnych” profilach, stronach internetowych, czy ichniej aplikacji stworzonej przez wojsko amerykańskie.
Osobiście uważam, że to jest dobry krok. Po pierwsze, poleganie wyłącznie na social mediach to jest strzelanie sobie w stopę, tym bardziej, gdy mówimy o czymś tak kluczowym w państwie jak wojsko. Po drugie, im mniej profili, tym po prostu lepiej. Zarządzający tymi profilami po prostu będą mieli mniej pracy do wykonania, będą mniej przeciążeni, a co za tym idzie – zmniejszy się ryzyko, że nieprzyjaciel przez nieuwagę administratora danego profilu opublikuje kluczowe informacje.
Powinniśmy przyjąć podobny model nie tylko w Wojsku Polskim, ale i też w całym rządzie. Kluczowe informacje tylko i wyłącznie na strony internetowe, RSS-y, newslettery, a zajawki czy inne niekluczowe informacje, reklamy typu „wstąp do wojska, do policji, czy cokolwiek innego” – spokojnie mogą lądować na social mediach. Nie wspominając oczywiście o konsolidacji profili, żeby menedżerowie social mediów mieli po prostu mniej pracy przy przeklejaniu/redagowaniu/kasowaniu notatek w razie potrzeby.