[@april](<https://fedi.bapril.pl/users/april):> thank god I deleted my account from discord like uhh… shortly we’ll be at 2 years?
[@april](<https://fedi.bapril.pl/users/april>)
first/oldest/an/strongest impression of you: Shiba Discord bot (don't ask why)
your nickname/quick-reference in my head: Nomz, bapril
you’re my: fedi mutual
should you post this too: you already've done that
reply to this post and i will tell you
first/oldest/an/strongest impression of you:
your nickname/quick-reference in my head:
you’re my:
should you post this too:
(@[email protected] wanted me to post that)
[@april](<https://fedi.bapril.pl/users/april):> let’s see which cards you have on me
[@pecet](<https://f3d1.eu/@pecet):> slavistapl1
[@74](<https://101010.pl/@74):> AFAIK tutaj występuje kolokacja - “don’t do cocaine” bym przetłumaczył bardziej jako “nie wciągajcie kokainy”
[@april](<https://fedi.bapril.pl/users/april>)
raz z aldi, już nigdy nic z aldi ;p
Aż mi ciężko to mówić, ale nawet na Twitterze (!) niektórzy wciąż mają szare komórki.
Po raz kolejny sieci sklepów takie jak Biedronka czy Lidl pokazują swoją hipokryzję. [Darmowe jedzenie dla tych, którzy czekają przy bramce Narodowego na zeskanowanie wejściówki na koncercie pewnej amerykańskiej piosenkarki,](<https://szmer.info/post/4006472>) ale nie dla tych, którzy żyją od wypłaty do wypłaty i są na pograniczu eksmisji, lub nie mają domu czy pracy. Albo nawet na tą cholerną Ukrainę czy do Gazy, gdzie to MY musimy się dokładać, żeby pomoc tam wysyłana miała jakąkolwiek wartość. Bo tamci są już drugiej kategorii i “pomoc im się nie należy”.
Nawet nie wiem, co sądzić. A niestety problem polega na tym, że sieciówki cały czas kuszą promocjami i bonami z aplikacji, przez co prawdziwie lokalne sklepy są często na pograniczu upadku. I często sieciówka jest jedynym wyborem w mniejszych miasteczkach lub na wsiach.
I am fucking speechless.
[@mruczek](<https://pol.social/@mruczek):> szczerze? Zunifikowany bilet też by zrobił robotę. Masz jeden bilet, możesz podróżować po całym kraju i to bez papierologii w portfelu. Dla mnie dyskusje o tym są potrzebne, żeby istniała realna alternatywa dla tych tzw. “aktywistów” klejących się do autostrad (przy czym nie osiągając żadnych wymiernych korzyści).
[@dancingindystopia](<https://pol.social/@dancingindystopia):> gratuluję okrągłej rocznicy i do następnej!
[@harce](<https://mastodon.social/@harce):> tu właśnie potrzeba więcej danych – np. ile rocznie kosztuje utrzymanie systemu biletowego. Podatki (oraz w niektorych sytuacjach budzet unijny) jest w stanie pokryc znaczna czesc wydatkow transportu publicznego bez wplywu z biletow, tyle ze trzeba po prostu prowadzic dalej badania pod tym wzgledem. Czyli przede wszystkim: wnioskowac dalej o informacje publiczna, skladac petycje o darmowy zbiorkom w np. niedziele handlowe i swieta panstwowe (Nowy Rok, Wielkanoc, Swieto Wojska Polskiego, Wigilia itd.) – to by udzielilo odpowiedzi, czy jest sens to w ogole ciagnac.
[@emill1984](<https://101010.pl/@emill1984>) [@rysiek](<https://mstdn.social/@rysiek>)
Czy darmowy zbiorkom w Warszawie ma sens? Przedstawiam swoje założenia, jak stopniowo możemy sprawić, żeby przynajmniej częściowo transport publiczny w jednocześnie stolicy i największym polskim mieście (pod względem populacji) był darmowy. Tekst napisany w oparciu o [m.in](<http://m.in).> informację publiczną udzieloną przez stołeczny ZTM.
<https://blog.oliwierjaszczyszyn.com/czy-darmowy-zbiorkom-w-warszawie-jest-mozliwy
Wołam chętnych: [@rysiek](<https://mstdn.social/@rysiek>) oraz [@Watchdog_Polska](<https://pol.social/@Watchdog_Polska>)
[@pwilde](<https://pol.social/@pwilde):> <https://blog.oliwierjaszczyszyn.com/feed/
[@marcink](<https://stolat.town/@marcink):> czyli twierdzisz, że luksemburski model (oni oferują każdemu darmowy zbiorkom) by się dobrze przyjął? Ja wychodzę z założenia, że poważniejsze zmiany (jak np. ewentualne zniesienie taryfy biletowej) należy wprowadzać etapami.
[@marcink](<https://stolat.town/@marcink):> stopień zadowolenia też nie jest najgorszy, wręcz przeciwnie, znaczna większość uznaje go za ważną rzecz w Warszawie i go dobrze ocenia
(źródło: <https://um.warszawa.pl/-/po-warszawie-najlepiej-komunikacja-miejska>)
[@marcink](<https://stolat.town/@marcink):> samo zatrudnienie ludzi jest już dość dużym wyzwaniem logistycznym i jak sobie podliczyłem, to średnio rocznie (wyłączając kierowników pociągów SKM - stawek nie znam) by wychodziło jakieś 11,3 mln złotych. O kosztach utrzymania systemu biletowego poza kontrolami nie mam żadnych danych i wiem tyle, że wpływy wyniosły jakieś 888 milionów złotych.
> no i już teraz bilety pokrywają tylko 1/3 kosztów
[@marcink](<https://stolat.town/@marcink):> jak coś, liczba ta wynosiła 22 procent w ostatnim roku, to jest ledwo co 1/5 kosztów
[@rysiek](<https://mstdn.social/@rysiek):> oczywiście, że podlinkuję - w końcu większość wpisów u siebie reklamowałem
[@rysiek](<https://mstdn.social/@rysiek):> to też jest dobre pytanie – dlatego na chwilę obecną zakładam, że można by było (pilotażowo!) zrobic tak, żeby zbiorkom był darmowy w np. niedziele handlowe. To by mogło dać wystarczająco wyczerpującą odpowiedź. Większość kontrolerów biletów AFAICT pracuje na umowie zlecenie, gdzie stawki liczy się zazwyczaj godzinowo, co też nieco ułatwia obliczenie ewentualnych oszczędności.
EDIT: jednak się pomyliłem:
> Jest to ok. 240 osób, w tym 82 zawodowych, czyli pracowników ZTM, 29 tzw. pomocniczej kontroli biletów, czyli osoby pracujące na zlecenie i 129 pracowników Szybkiej Kolei Miejskiej z zaznaczeniem, że kierownicy pociągów SKM mają obowiązek sprawdzania biletów
[@emill1984](<https://101010.pl/@emill1984>)