Zgodzić się można ze stwierdzeniem, że BIPy powinny istnieć dla celów agregacji decyzji czy informacji urzędowych. I zgodzić się też można z tym, że angażowanie się w mediach społecznościowych jest jedną z form udzielania się w danej sprawie.
Problem polega jednak na tym, że wielu polityków – czy to lokalnych, czy działających w rządzie centralnym, w pierwszej kolejności wykorzystuje komercyjną platformę, bo zakładam, że “tak jest im łatwiej”. Jeżeli mowa o “ułatwieniu” w tym kontekście, to jest to _bardzo_ subiektywne pojęcie. Dla nas, gdyby urząd jakiejś gminy pojawił się w Fediwersie, byłoby to owszem ułatwieniem. Dla urzędu gminy jest to dodatkowa platforma “do odhaczenia”, co może powodować dodatkowe obowiązki z tym związane, i być może także koszty.
Twierdzę, że w takich sytuacjach nie tędy droga prowadzi.
Politycy owszem, mają prawo do wypowiadania się prywatnie tak samo, jak obywatele – nie zważając na to, jaką metodę wykorzystują do rozpowszechniania swoich myśli. Jednak uderzam tutaj o to, że przynajmniej w kontekście kluczowych informacji dla działania społeczeństwa powinno się na wczoraj wyprowadzić ich publikowanie z komercyjnych platform, i zamiast tego skupiać się na BIPach oraz stronach internetowych pod wyłączną kontrolą tychże samorządów.